„Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, potocznie nazywana jest konwencją stambulską, ponieważ po opracowaniu jej przez Radę Europy, została udostępniona do podpisu 11 maja 2011 roku w Stambule, w Turcji. Do 2020 roku została ona podpisana przez 45 państw oraz Unię Europejską.
Polska podpisała konwencję stambulską w 2012 roku, podczas rządów PO-PSL, a tuż przed końcem kadencji tego rządu w 2015 roku została ratyfikowana. Konwencja zakłada m.in. obowiązek edukacji społecznej w zakresie równości płci i przeciwdziałania przemocy, oraz zobowiązuje państwa do ścigania przemocy domowej z urzędu. Wskazuje też, że przemoc wobec kobiet ma często charakter strukturalny i wynika z nierówności płci.
W Polsce dokument ten wzbudzał wiele kontrowersji, a największy sprzeciw wzbudziło pojęcie „społeczno-kulturowej tożsamości płci”. Środowiska konserwatywne, w tym politycy PiS twierdzili, że konwencja stambulska promuje ideologię gender, podważa tradycyjny model rodziny, promuje wartości sprzeczne z chrześcijaństwem i może doprowadzić do kwestionowania biologicznych różnic płciowych. Według polityków PiS dokument był próbą ideologicznej ingerencji w polską kulturę i prawo.
Polska nie była jedynym krajem, w którym dokument budził kontrowersje. Trybunał Konstytucyjny Bułgarii wydał orzeczenie, w którym wypowiedział się przeciw ratyfikowaniu przez kraj Konwencji, ponieważ zaciera ona granice między płciami, a jej przepisy są wewnętrznie sprzeczne. Również słowacki parlament sprzeciwił się ratyfikacji konwencji, podkreślając, że nie zajmuje się ona jedynie zapobieganiem przemocy wobec kobiet, ale wprowadza nową definicję małżeństwa.
Po objęciu władzy, rząd PiS wielokrotnie zapowiadał możliwość wypowiedzenia konwencji. W 2020 roku, w okresie nasilenia protestów w sprawie aborcji, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro złożył formalny wniosek o rozpoczęcie procedury wypowiedzenia konwencji. Według ministra Ziobry traktat wymaga od szkół nauczania dzieci o płci w sposób ideologiczny i dewaluuje płeć biologiczną. Rząd PiS zapowiedział też opracowanie własnej konwencji o prawach rodziny.
W lipcu 2020 roku Premier Mateusz Morawiecki zdecydował się skierować wniosek o rozpoczęciu prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej do Trybunału Konstytucyjnego, aby zbadać zgodność konwencji z Konstytucją RP. 30 stycznia 2024 roku premier, po przejęciu władzy przez Koalicję 15X, Donald Tusk podjął decyzję o wycofaniu tego wniosku.
Chociaż Polska nigdy nie wypowiedziała konwencji stambulskiej, rząd PiS nie wdrążył w całości jej zapisów i nie finansował wystarczająco ośrodków dla ofiar przemocy. Programy nauczania nie zawierały edukacji o równości płci, przemocy wobec kobiet i o relacjach partnerskich. Organizacje pozarządowe prowadzące takie zajęcia były często pozbawiane dotacji.
Takim przykładem było Centrum Praw Kobiet, któremu Ministerstwo Sprawiedliwości odmówiło dotacji z Funduszu Sprawiedliwości. Wsparcie z programów rządowych utraciła też Fundacja Feminoteka, której część kuratoriów oświaty blokowała warsztaty i szkolenia. Rząd PiS nie utworzył też stanowiska pełnomocnika ds. przemocy wobec kobiet.
Protest przeciw wycofaniu Turcji z konwencji stambulskiej, Kadıköy w Stambule, 5 sierpnia 2020 r. Fotografia przedstawia wydarzenie w Turcji i ilustruje międzynarodowy kontekst konwencji. Źródło: Yagmurkozmik, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons; wykadrowano.
